Okiem profesjonalisty - trening do porażki

Magazyn Muscular Development postanowił raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości i spory na temat efektywności wykonywania serii do ostatniego możliwego do wykonania powtórzenia i zapytał o opinie najlepszych światowych kulturystów. Sprawdźcie co o tej metodzie treningu sądzą czołowi zawodnicy IFBB Pro.

Pytanie: Od dawna spotykam się z różnymi opiniami na temat tego ile serii warto wykonywać aż do ostatniego możliwego powtórzenia. Niektóre osoby twierdzą, że każda seria powinna być wyćwiczona aż do porażki, znowu inni uważają, że tylko ostatnia seria powinna być wykonana w taki sposób, są też takie osoby, które polecają raczej wstrzymać się i nie przeciążać mięśni takim stylem treningu. Jestem na etapie, w którym wiem, że potrzebuje jeszcze nabrać trochę masy. W jaki sposób mam ćwiczyć?

Evan Centopani

Zdaje sobie sprawę z faktu, że większość osób chciałoby tutaj usłyszeć konkretną odpowiedź, która wszystkich zadowoli, jednak to nie realne. Dorian Yates mówił, że we wczesnym okresie jego startów w Mr. Olympia zauważył, że nawet dwie serie wykonane do porażki nie są optymalne i zauważył lepsze efekty, kiedy zminimalizował taki trening do jednej serii do porażki. 

Problem w wykonywaniu w taki sposób tylko jednej serii polega na tym, że musisz być absolutnie pewien, że włożyłeś w to 100% wysiłku, bo nie będziesz miał drugiej szansy. Myślę, że każdy powinien to przetestować na sobie. Niektórzy zawodnicy wykonują wszystkie serie w ten sposób i osiągają wymierne rezultaty.

Z drugiej strony inni w ogóle tak nie trenują i również całkiem nieźle rosną. Wszystko sprowadza się do odpowiedniej regeneracji.

Niektóre osoby są zdolne regenerować się o wiele szybciej i pełniej niż inne i dla takich ludzi będzie wskazane wykonać nieco więcej powtórzeń niż u innych. Jeżeli jednak twoja regeneracja nie przebiega w taki sposób, lepsze przyrosty osiągniesz wykonując mniej powtórzeń.

Victor Martinez

Osobiście zupełnie nie wierze w wartość wykonywania danej serii do porażki i to jest wiedza, którą nabyłem poprzez trzyletnią obserwację, kiedy w młodości zajmowałem się trójbojem siłowym. 

Załóżmy, że maksymalnie na jedno powtórzenie na ławeczce prostej wyciskasz około 180 kg. Zaczynasz rozgrzewkę z wagą 60 kg, jednak tutaj nie możesz wykonać powtórzenia aż do porażki, chyba że chcesz machać 100 razy. Poza tym musisz również dbać o swój system nerwowy. Nie możesz wykonywać każdej serii do porażki bo spalisz mięśnie, a wtedy nici z przyrostów, tylko przetrenowanie.

Wykonywanie wszystkich serii do porażki to kiepska metoda treningowa. Osobiście lubię wykonywać kolejne serie zwiększając obciążenie i obniżając ilość powtórzeń. W takim przypadku tylko ostatnia lub dwie ostatnie serie mogą być wykonane do porażki. Taka metoda treningu dobrze na mnie działa od lat.

Juan Morel

Umiar wydaje się być w większości przypadków najlepszą odpowiedzią. Jeżeli będziesz wykonywał wszystkie serie do porażki wypalisz swój system nerwowy i wkrótce nie będziesz w stanie wykonać poprawnego treningu. 

Jednak z drugiej stron jeżeli nie będziesz wykonywać żadnych serii do porażki, twoje mięśnie nigdy nie dostaną odpowiedniej stymulacji i nie będą rosnąć. Więc według mnie wszystko zależy od tego ile serii roboczych wykonujesz w każdym ćwiczeniu. 

W przypadku przysiadów, gdzie ja wykonuję około pięć serii roboczych, ostatnie dwie, a nawet trzy mogą być dociśnięte na maksimum. Gdy mowa o ćwiczeniu wykonywanym w trzech seriach, to tylko ostatnia seria powinna być wykonana do porażki.

Poza tym uważam, że trening o wysokiej objętości działa na mnie najlepiej. We wszystkim co robisz należy słuchać własnego ciała i obserwować jego reakcje.

Steve Kuclo

Moim zdaniem wykonywanie wszystkich serii do porażki nie jest najlepszym pomysłem. Najlepiej jest zachować energię na ostatnie dwie serie i wtedy wykonać je w tym stylu. Jeżeli wypalisz całą swoją energię na pierwszej serii, to jaka będzie jakość kolejnych? Słyszałeś o tym, że możesz albo pracować ciężko, albo pracować długo?

Osobiście preferuje zwiększanie wagi i zwiększanie intensywności wykonywanych ćwiczeń z każdą kolejną serią, w taki sposób, że ostatnia seria wykonywana jest z największym możliwym powtórzeniem. Dla mnie jest to coś w stylu rozgrzewki, przygotowywania się do finałowej serii. 

Nie zgadzam się z twierdzeniem, że nie wolno wykonywać żadnej serii do porażki. Jeżeli nigdy nie będziesz pchał się do maksimum swoich możliwości twoje ciało nie będzie miało powodów aby rosnąć. Musisz wbić się na nowy poziom i stawić przed sobą nowe wyzwania, tak aby ciało wciąż się rozwijało. Osobiście nie znam żadnego kulturysty, który nigdy nie ćwiczyłby do porażki.

Źródło: musculardevelopment.com

Sprawdź też: Evan Centopani, Victor Martinez, Juan Morel, Steve Kuclo.

Zawodnicy IFBB Pro

2013 - 2015  ilovebodybuilding.pl - kulturystyka   globbers joomla templates
Stat4u